wtorek, maja 27, 2008

Zakopower 10-12 maj




Kiedy w torebce zalegają stare bilety do kina, znajduje się w kieszeni papierek po batonie ze świątecznymi wstążkami, wytrzepuje się okruszki z zeschniętej drożdżówki, paragon z kupna zimowych kozaków dawno wyblakł, róża z ostatniej randki nie tylko zdążyła uschnąć ale i zgnić, bilety first minute zmieniają się na last minute, na picasie nie ma już miejsca, ah no i jeszcze frustracja z powodu nowopojawiającej się muzyki i niemożliwości jej odsłuchania sprawia, że wraca się do oldies, to zaczynam się wtedy zastawiać (taaak, będzie to w stylu frazesów 'i jak żyć?') czy to to samo życie i miejsce, które kilka miesięcy temu było jeszcze ze świeżą drożdżówką i nieumytymi oknami? I tak jak w pierdołowatych wywodach tego typu, powiem tylko, że człowiek jest wysoce wyrafinowany w swoim nieróbstwie, a jego niedoskonałość porównywalna jest z tymi zdjęciami, które lubię strasznie jak i ludzki niedorozwój.

p.s. mamy: dobrze, że was mamy.

czwartek, maja 08, 2008

Kanikuły (weekend majowy Litwa, Łotwa)





W dzikich europejskich krajach autostop mimo pierwszego wrażenia też działa, chociaż wszystko jest to oczywiście sponsorowane przez św. Krzysztofa.

poniedziałek, kwietnia 28, 2008

Bristol calling




Dziś tylko frazesami (choć może bardziej killerami ciszy):
- taaa... takie życie (z pokiwaniem głowy)
- i tak to (z cmoknięciem)
- i jak żyć?! (ze wzrokiem i ręką do góry)
- ładna pogoda (pogodnie)
- jebać robotę (z pogodną rezygnacją)
- ale ten czas leci (z niedowierzaniem)
- to dobrze, że dobrze (pewnie)
- i tak to (przeciągając)
- nooo (podsumowując)
- internet to bóg i narzędzie szatana (z wdzięcznością i pokłonem)
- keep music live (z wykrzyknikiem)