Pokazywanie postów oznaczonych etykietą usa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą usa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, lutego 03, 2011

Klisze





Jakiś miesiąc temu Karen przesłała mi linka do Vivian Maier, na punkcie której oszalała Ameryka. Oglądanie zdjęć tego demona fotografii w spódnicy i skromnym kapeluszu zajęło mi jeden z ostatnich wieczorów, który powinnam była przeznaczyć na naukę ekonomii do obrony. Wieść o Vivian dotarła już wreszcie do polskich mediów, a ja się szczęśliwie wybroniłam na magistra. I naprawdę nie mogę wyjść z podziwu, że tak jak Vivian, mieszkając całe życie w jednym mieście i pracując jako niania, można nieustannie tak dziwić się światu i zauważać TAKIE rzeczy. Zastanawiam się też czy kiedyś dostała w zęby. 

A ja próbuję wywołać kliszę kupioną na ateńskim pchlim targu za 1 eurosa i tanie punkty usługowe w Wwie nie chcą mi tego zrobić. Trochę będzie musiało więc poczekać to wielkie greckie wesele żeby ujrzeć światło dzienne - ale i tak przed wiosną nie warto się w Polsce za bardzo wywoływać, co nie? 


piątek, września 08, 2006

say hallo to bye bye



Smutno ale i wesolo. Bedzie brak kolorowosci, bedzie brak roznorodnosci, bedzie brak wakacji. Warszawo! Shake shake!

niedziela, września 03, 2006

stolica jak stolnica

, 
Czyli wyjazd do Waszyngtonu po kosztach: chinski autobus, spanie u obcych ludzi, ktorzy stali sie bardzo bliscy i oszczedzanie na metrze kosztem eksploatacji konczyn+pierwszy hamburger w usa a'la McDonalds co oznacza totalne upodlenie. Ale badzmy szczerzy- to jest dobre i chyba wlasnie w tym tkwi problem.


Odwiedziny u Georga. Jego widok z okna, kiedy patrzy przez lornetke- demonstracja przeciwko wojnie w Iraku, demonstracja przeciwko popieraniu Izraela, demonstracja przeciwko zlemu traktowaniu weterenow wojennych z Wietnamu oraz kupa turystow zoomujacych jego okno. Fajnie ma.
A samo miasto to skupisko wielkich pokazowych budowli, wokol ktorych nie ma nic do jedzenia oraz ludzie, ktorzy wygladaja jak klony- dobrze sytuowani ciemnoskorzy na ulicach, white-collar/skin w metrze i w ciagu 3 dni 3 alternatywnych ludzi (nie liczac bezdomnych). Nie ma to jak zupa jarzynowa nowy jork.

piątek, sierpnia 18, 2006

Light the lights, boys!


...miala byc tylko turystyczna sobota i parzace buty. A tu telefon od nabytej kuzynki, noc na Coney Island, a przed tym wlaczone szwedanie i jak zwykle zagubienie, ale dzieki temu uswiadomienie rasowe w pelnym wagoniku metra bedac jedyna biala twarza, ktora swiecila gdy zgaslo swiatlo...i przdostatnia stacja linii Q gdzie nawet Afroamerykanie mowia po rosyjsku...i noc dluga byla, bo przy sushi, wschodnich tekstach piosenek i kelnerzy tez w mowie tolstoja...
Bo to tak naprawde byla podroz w czasie i przestrzeni i poprzednie wakacje, gdzie na prospekcie lenina, wzdluz oceanu przechadzaja sie zdrowe dlugonogie slowianskie kobiety, a ich rodzice pod stolem sprzedaja zlote zegarki swiecac zlotymi zebami i jedzac vareniki. Wata cukrowa tez byla i duza karuzela, a rozowe dzieci strzelaly w glowy klaunow.
A drugiego dnia wlozylam czapke, przycisnelam guzik i jestem w Polsce, gdzie nawet oleju kujawskiego i Samego Zycia nie brakuje, a wrozka Gizylda przepowiada wszystkim malarzom, kucharkom, nianiom, sprzataczkom, pijaczkom z getta o nazwie greenpoint, ze ich americam dream to tylko kwestia czasu.
I nagle! Spelnila sie przepowiednia z ksiegi jeremiasza, ktory powiada: Kazdego, kto bedzie przechodzil ogarnie zdumienie i bedzie potrzasal glowa. Bo w McCaren parku dzieja sie rzeczy fantastyczne, jak np darmowy koncert Deerhof, Beiruta, Apollo Sunshine, Harlem Shakes. I gra w zoske i taniec w kaluzy i powrot taki ze psia juha, bo spanie, burczy w brzuchu a alkohol wcale taki cudowny nie jest.
Juz za duzo tego, wiec w skrocie dzien nastepny: mysz w sklepie, yoko ono u dentysty i imie Sarah Figgins w pamieci, ktore to wykrzyczane przez me gardlo mialo uwolnic moja noge od poszukujacego mamy dziecka. Na szczescie kupowala owoce, a ja nie musze przemycac 6latka w walizce, ktora powoli zapelnia sie dobrodziejstwami konsumpcji.

środa, sierpnia 02, 2006


Lake Winnipesaukee,Wolfeboro, new hampshire 22.07.06
Moze lodzika?
O tutejszych lodach mozna napisac cala sage. Pierwszy kontakt z sorbetem arbuzowym byl wielkim slodkim szokiem i ja, ktora potrafi zjesc pol litra czekoladowej algidy, nie moglam przelknac malej porcji (ktora duza jest) wspomnianych...na szczescie kolejne dni przyniosly wyczekiwana ulge i dalsze eksperymenty smokowo-wizualne, przyniosly nastepujace wyniki: kawowe starbucksowe uzaleniaja, malinowe z kawalkami owocow 'home made' z budki to mistrzostwo swiata i, w co uwierzyc nie moglam, w kubeczku supermarketowym sa dostepne zmrozone swieze zmiazdzone truskawki, ktorych przedstawiac nie musze, ale jako, ze sa 'nutrasweet' co sie chwali, jednak z dodatkiem aspartamu, ktory raka powoduje, zarzucilam ich konsumpcje. Badania wciaz trwaja, ale spokojnie, nie stac mnie na stanie sie Ice Cream Lady.

nyc 19.07.06
Philharmonic at the Central Park...i deszczowy koncert po nim.
IX Symfonia Beethovena w Central Parku pod golym,
wieczornym niebem, choc jak zwykle zamiast gwiazd na koniec byly
fajerwerki (mysle ze jakis przekret jest z tym tutaj, choc juz raz
widzialam wielki woz), a wokol nas kilkanascie tysiecy osob na
kocykach i lezakach jedzacych kolacje i pijacych wino, ktorzy przyszli
glownie po to, ale i tak wszyscy sluchali nowojorskiej orkiestry
symfonicznej, ktorej dyrygent byl bardzo zywiolowy i dowcipny. A nasze
otoczenie najblizsze: dwoch francuskich gejow, dwoch
amerykansko-polskich gejow+polka, niewiadomo kim dla nich bedaca
i jedna heteropara, ktora w porownianiu do tamtych byla najbardziej
obrzydliwa (celowo pisze w liczbie pojedynczej, bo bardzo pragneli
stworzyc jednosc). Ale pieknie bylo. Szczegolnie po koncercie, kiedy
zaczelo niemilosiernie mocno padac i przemoknelysmy do majtek
i wbiegajac do autobusu ludzie wokol uswiadomili nas
swoim smiechem, ze jestesmy niebieskie niczym zupa bridget, bo nasz
kocyk, ktory byl chustka, ktora byla naszym parasolem, puscil farbe. I
pozniej do konca, kiedy juz suszylysmy sie w Starbucksie, gdzie
obslugujacy nas czarnoskory chlopak byl niesamowicie zabawny i tanczyl
robiac kawe, a obok mnie siedziala psychicznie chora 60letnia kobieta
ubrana w seledynowa miniowe i kapcie i widok z okna przedstawial
przemoknietych smieciarzy zbierajacych czarne
worki ze skarbami zapleczy restauracji i rikszarzy, ktorzy bawili sie swoim mokrym pechem,
wiec wtedy, mialam okropna glupawe i nie moglam przestac sie smiac i
myslalam 'new york, new york...'